Tragedia w MotoGP. Motocyklista nie żyje

Wielka tragedia w MotoGP podczas wyścigu o Grand Prix Malezji na torze Sepang. Na drugim okrążeniu Włoch Marco Simoncelli stracił panowanie nad motocyklem, po czym uderzyło w niego dwóch innych zawodników. Zmarł w szpitalu. Miał 24 lata i był typowany na wielką gwiazdę tego sportu.Do tragicznego zdarzenia doszło już na drugim okrążeniu, na zakręcie nr 11.
&nbsp

&nbsp

&nbsp

&nbsp

Włoch stracił panowanie nad motocyklem i przechyliło go na prawą stronę. Wtedy uderzył w niego nadjeżdżający Amerykanin Colin Edwards, a za nim były mistrz świata Valentino Rossi.
Siła uderzenia była tak duża, że z głowy Włocha spadł kask. Wyścig odwołano. Ambulansem odwieziono go do szpitala, ale Włocha nie udało się już uratować. Zmarł z powodu obrażeń
- Gdy zobaczyłem powtórkę w telewizji, zrobiło mi się niedobrze. Gdy spada kask, to nigdy nie oznacza nic dobrego – powiedział mistrz świata, Casey Stoner.
Tydzień wcześniej w siódmym niebie
Do MotoGP, motocyklowego odpowiednika Formuły 1, Simocelii przyszedł rok temu. Jego kariera nabrała rozpędu w 2002 roku, gdy został mistrzem Europy w klasie 125 cm sześciennych. W 2006 roku przeniósł się do wyższej klasy – 250 cm sześciennych. W 2008 roku został mistrzem świata. Postanowił pozostać wśród &quot dwieściepięćdziesiątek&quot . Tytułu jednak nie obronił.
W 2010 roku został zawodnikiem jednego z zespołów Hondy – San Carlo Honda Gresini. Tydzień przed śmiercią odniósł największy sukces w karierze – był drugi w Australii.
To czarny tydzień sportów motorowych – w poniedziałek na torze w Las Vegas zginął kierowca IndyCar – Dan Wheldon.
kcz

  • Kredyt hipoteczny pko bp
  • Share/Bookmark this!

    Fasting Retreat

    Comment

    (required)

    Szybkie pożyczki Kredyty Ogłoszenia Kredyt hipoteczny Randki